Ładowanie

Bądź smart, czyli sprytny. Inteligentne miasto w pigułce

Czy tylko gminy lub miasta naszpikowane nowoczesną technologią można określać jako smart? Czy miano inteligentnego mogą nosić tylko te samorządy, które zainwestowały w systemy zarządzania ruchem, sieciami ciepłowniczymi i wodno-kanalizacyjnymi, oświetleniem ulicznym, car-sharing, aplikacje mobilne? A może to taki samorząd, którego władze wprowadzają innowacyjne, sprytne sposoby zarządzania, dopasowane do potrzeb i oczekiwań mieszkańców?

Idea smart city doskonale wpisuje się w marketingowe myślenie o mieście, gminie, powiecie czy regionie. Niestety, wiele samorządów ma podobny problem z pełnym jej zrozumieniem, jak w przypadku marketingu. Orientację marketingową postrzegamy głównie przez pryzmat kampanii promocyjnych i wykorzystywanych w nich narzędzi. Zaś za inteligentne miasto uznajemy to, które wykorzystuje nowoczesną technologię w różnych obszarach.

Jednak zarówno kampanie promocyjne w marketingu, jak i technologie w smart city nie są celami, a jedynie narzędziami do realizacji nadrzędnego celu funkcjonowania każdego samorządu, a więc zaspokojenia potrzeb i podnoszenia jakości życia mieszkańców.

Dopóki mieszkańcy nie przekonają się, że inteligentne systemy zarządzania różnymi obszarami miasta nie są tylko modnymi gadżetami ułatwiającymi pracę samorządowym służbom i obniżającymi koszty funkcjonowania miasta, ale przede wszystkim realnie przekładają się na jakość życia każdego z nich, takie miasto nigdy nie będzie smart.

Problemy te, dotyczące zarówno marketingu terytorialnego jak i smart city, wynikają przede wszystkim z tego, że ich gorącym orędownikiem i propagatorem był i jest biznes – odpowiednio reklamowy i teleinformatyczny. Jedni i drudzy sprzedają tylko pewne narzędzia, które aktualnie posiadają w ofercie. Ale to od samorządowych włodarzy, ich wizji i determinacji zależy, czy technologię uda się wdrożyć w samorządzie w jeden system wspierający życie mieszkańców, czy pozostaniemy na poziomie pojedynczych rozwiązań, traktowanych przede wszystkim w kategorii gadżetowej ciekawostki, którą można pochwalić się na konferencjach.

[ . . . ]

Aby przeczytać artykuł w wersji elektronicznej, musisz posiadać opłaconą prenumeratę w wersji PREMIUM.

   

PRZEJDŹ DO PEŁNEJ WERSJI ARTYKUŁU

 Strona 33  Strona 34  Strona 35  Strona 36  Strona 37

ZOBACZ ARTYKUŁY O TEJ SAMEJ TEMATYCE

JUSTYNA TUCKA LUTY 1 (7) 2018

Mamo! Ja chcę zdjęcie z misiem!

Zawsze uśmiechnięte i pełne życia. Zaskakują nie tylko kolorystyką, lecz także wymyślnymi kształtami. Takie są żywe maskotki. Dobrze zaprojektowana maskotka, która opowiada historię, może stać się znakiem rozpoznawczym miejscowości, a co za tym idzie – przyciągnąć większą liczbę tury... Czytaj więcej